Przyjrzałam się ostatnio jakie produkty bezglutenowe posiadam w domu i które z nich zawierają szkodliwe substancje chemiczne, konserwanty i inne pierwiastki.

Dla przykładu suszone owoce np. rodzynki, śliwki czy żurawina – z natury powinny być bezglutenowe, ale takimi nie s ą bo dodaje się do nich mąkę pszenną, aby nie sklejały się w plastikowych woreczkach, w których leżą wiele dni zanim konsument je kupi i wchodzą w reakcję z zawartością dwutlenku siarki. Brzmi koszmarnie, ale od czego jest poszukiwanie takich, które zawierają np. olej z bawełny lub inny olej. Zauważyłam,w sieciach handlowych Lidl lub Tesco znajdziemy takie suszone owoce i nie są on wcale droższe niż normalnie z dwutlenkiem siarki. Bycie na diecie bezglutenowej sprawia, ze szuka się automatycznie napisu na produkcie: nie zawiera glutenu, ale czy ceną za jego brak musi być konserwant, jakiś E, barwniki i ulepszacze smaku?

Chleb bezglutenowy, aby zachować swoje właściwości zawiera bombę chemiczną, bo jak wytrzyma w worku przez pół roku i nie spleśnieje? Dlatego większość zdrowego jedzenia ludzie na diecie wykonują sami, bo mają gwarancję, że nikt im niczego nie dosypał do bochenka chleba czy wędliny.

Teraz lodówka jest bardziej pusta, bo nie kupuję wędlin paczkowanych, a praktycznie na wagę u zaprzyjaźnionego przetwórcy, który sugeruje do których wędlin czy kiełbas nie daje oprócz soli nic więcej. Tak, że każdy krok oprócz czytania w sklepach o glutenie dołączyłam wartości chemiczne i taki produkt odkładam bez zastanawiania się. Im mniej chemii tym lepiej, chociaż całkowicie jej nie unikniemy.

Lato obsypuje teraz nie tylko w gorącą pogodę, ale w owoce, których jest pełno w naszych ogrodach, sadach czy na straganach.

Warto skorzystać z cukru żelującego i wykonać samodzielnie dżemy nie tylko na zimę, ale jako dodatek do obiadów np. naleśniki bezglutenowe z dżemem – pycha- idealne na upały.

Jak zwykle do tematu dżemów powróciłam, kiedy kolejny raz kupiłam dżemy Stovita bezglutenowe w małych słoiczkach po 5 zł za sztukę. Postanowiłam spróbować swoich zdolności z truskawkami i cukrem żelującym. I niespodziewanie dla mnie samej zostałam zwolenniczką samodzielnie wykonanych dżemów. Na początek zrobiłam dżem z truskawek, ale był jak dla mnie zbyt lejący się, bez stałej konsystencji, ale idealny własnie jako polewa na wafle czy do lodów. Okazało się, ze jak pisze kilogram to nie wrzucać na oko owoców niezważonych.

Następne wyczyny wyszły już idealnie. Oczywiście pod względem glutenu zostały przetestowane na człowieku. Test zdał i otrzymał pozytywna opinie nie tylko osoby na diecie bezglutenowej, ale milusińskich i dorosłych łakomczuchów.

Z tego też powodu kupuję przy każdych zakupach cukier żelujący, bo na stronie www.diamant.pl – są ciekawe pomysły z innymi owocami: banany, gruszki czy cytryna. Czekamy teraz na jabłka z sadu, śliwki, aronię i agrest. Jak szaleć latem to właśnie tworząc coś konstruktywnego do zjedzenia.

Nic tak nie poprawia z rana humoru jak płatki kukurydziane.

Płatki kukurydziane przede wszystkim same jako przekąska, na śniadanie z mlekiem kozim lub z napojem sojowym lub ryżowym to dla osoby na diecie bezglutenowej i bez mlecznej dobry początek dnia.

Kupiłam je wczoraj przypadkowo Tesco, bo nigdzie dostać nie mogłam. Ale teraz mam przynajmniej jedno duże opakowanie za prawie 9 zł. Trzeba było widzieć radość, że już nie trzeba zamawiać, czekać tylko wtedy kiedy ma się ochotę, a przeważnie zawsze na płatki kukurydziane jest czas, nie tylko na śniadanie.

Nie wspominam już o tym, że z pokruszonych płatków mogę zrobić chrupiącą panierkę do kotletów, a w duecie z pokruszonymi orzechami i jogurtem kozim i plus brzoskwinia czy truskawka to idealny deser.

Niezmiernie mnie cieszy, że coraz więcej produktów mogę kupić po prostu wychodząc do osiedlowego sklepu, a zwłaszcza coś na śniadanie tka jak płatki Corn Flakes z Nestle.