Czy produkty bezglutenowe zawierają dodatki chemiczne?

Przyjrzałam się ostatnio jakie produkty bezglutenowe posiadam w domu i które z nich zawierają szkodliwe substancje chemiczne, konserwanty i inne pierwiastki.

Dla przykładu suszone owoce np. rodzynki, śliwki czy żurawina – z natury powinny być bezglutenowe, ale takimi nie s ą bo dodaje się do nich mąkę pszenną, aby nie sklejały się w plastikowych woreczkach, w których leżą wiele dni zanim konsument je kupi i wchodzą w reakcję z zawartością dwutlenku siarki. Brzmi koszmarnie, ale od czego jest poszukiwanie takich, które zawierają np. olej z bawełny lub inny olej. Zauważyłam,w sieciach handlowych Lidl lub Tesco znajdziemy takie suszone owoce i nie są on wcale droższe niż normalnie z dwutlenkiem siarki. Bycie na diecie bezglutenowej sprawia, ze szuka się automatycznie napisu na produkcie: nie zawiera glutenu, ale czy ceną za jego brak musi być konserwant, jakiś E, barwniki i ulepszacze smaku?

Chleb bezglutenowy, aby zachować swoje właściwości zawiera bombę chemiczną, bo jak wytrzyma w worku przez pół roku i nie spleśnieje? Dlatego większość zdrowego jedzenia ludzie na diecie wykonują sami, bo mają gwarancję, że nikt im niczego nie dosypał do bochenka chleba czy wędliny.

Teraz lodówka jest bardziej pusta, bo nie kupuję wędlin paczkowanych, a praktycznie na wagę u zaprzyjaźnionego przetwórcy, który sugeruje do których wędlin czy kiełbas nie daje oprócz soli nic więcej. Tak, że każdy krok oprócz czytania w sklepach o glutenie dołączyłam wartości chemiczne i taki produkt odkładam bez zastanawiania się. Im mniej chemii tym lepiej, chociaż całkowicie jej nie unikniemy.

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *