Lato obsypuje teraz nie tylko w gorącą pogodę, ale w owoce, których jest pełno w naszych ogrodach, sadach czy na straganach.

Warto skorzystać z cukru żelującego i wykonać samodzielnie dżemy nie tylko na zimę, ale jako dodatek do obiadów np. naleśniki bezglutenowe z dżemem – pycha- idealne na upały.

Jak zwykle do tematu dżemów powróciłam, kiedy kolejny raz kupiłam dżemy Stovita bezglutenowe w małych słoiczkach po 5 zł za sztukę. Postanowiłam spróbować swoich zdolności z truskawkami i cukrem żelującym. I niespodziewanie dla mnie samej zostałam zwolenniczką samodzielnie wykonanych dżemów. Na początek zrobiłam dżem z truskawek, ale był jak dla mnie zbyt lejący się, bez stałej konsystencji, ale idealny własnie jako polewa na wafle czy do lodów. Okazało się, ze jak pisze kilogram to nie wrzucać na oko owoców niezważonych.

Następne wyczyny wyszły już idealnie. Oczywiście pod względem glutenu zostały przetestowane na człowieku. Test zdał i otrzymał pozytywna opinie nie tylko osoby na diecie bezglutenowej, ale milusińskich i dorosłych łakomczuchów.

Z tego też powodu kupuję przy każdych zakupach cukier żelujący, bo na stronie www.diamant.pl – są ciekawe pomysły z innymi owocami: banany, gruszki czy cytryna. Czekamy teraz na jabłka z sadu, śliwki, aronię i agrest. Jak szaleć latem to właśnie tworząc coś konstruktywnego do zjedzenia.

Inspiracją w kuchni bezglutenowej oprócz cierpliwości i bezwzględnego przestrzegania higieny jest też motywacja: totalne lenistwo na żywieniowe przepisy. Smacznie przed wszystkim.

W moim ogrodzie pojawiły się już pierwsze słodkie śliwki, na odmianach się nie znam, ale to są te kolorowe, a nie tak jak na zdjęciu fioletowe. I już wylądowały na brzuszkach, w drzemie z cukrem żelującym oraz jako dodatek do knedli.

A przepis jest prosty: ciasto robi się tak samo jak na kluski śląskie, ale jako dodatek dodaje się polówkę śliwki z cukrem.

Poniżej mój nocny zryw w kuchni:

1 kg ziemniaków – obrałam, ugotowała i ugniotłam, bo jeszcze nie wpadłam na pomysł kupienia praski. 1 jako, a z ciasta wyjęłam 1/4 – w puste miejsce wsypałam mąkę ziemniaczaną. Posoliła odrobinę i zagniotłam. Następnie zrolowałam sobie ciasto, aby wygodniej było mi mieć jednakowe krążki, które rozpłaszczyłam na desce i dodałam śliwkę z cukrem. Testowałam około 23 z dosypka dodatkowego cukru i niebo w ustach.

Dziś powtórka na obiad, aż do wykończenia zapasów. Wyszło mi z takiej ilości ciasta około 22 szt knedli.

Nic tak nie poprawia z rana humoru jak płatki kukurydziane.

Płatki kukurydziane przede wszystkim same jako przekąska, na śniadanie z mlekiem kozim lub z napojem sojowym lub ryżowym to dla osoby na diecie bezglutenowej i bez mlecznej dobry początek dnia.

Kupiłam je wczoraj przypadkowo Tesco, bo nigdzie dostać nie mogłam. Ale teraz mam przynajmniej jedno duże opakowanie za prawie 9 zł. Trzeba było widzieć radość, że już nie trzeba zamawiać, czekać tylko wtedy kiedy ma się ochotę, a przeważnie zawsze na płatki kukurydziane jest czas, nie tylko na śniadanie.

Nie wspominam już o tym, że z pokruszonych płatków mogę zrobić chrupiącą panierkę do kotletów, a w duecie z pokruszonymi orzechami i jogurtem kozim i plus brzoskwinia czy truskawka to idealny deser.

Niezmiernie mnie cieszy, że coraz więcej produktów mogę kupić po prostu wychodząc do osiedlowego sklepu, a zwłaszcza coś na śniadanie tka jak płatki Corn Flakes z Nestle.